piątek, 15 maja 2015

Cheap or not...That is the question! #1 Loreal vs. Bell

Cheap or not...That is the question! #1 Loreal vs. Bell lip tint SimplyTheBest Blog written and created by Ewa Sularz

Hello, again, after one hundred years break.
I love lipsticks and I love lipglosses. But there is one problem. I only love to buy them. I love to stare at them and stare and someone's lips with my favourite lipstick. But - that's it. I just have no patiance for it. I hate when it's on my teeth and I hate worrying about it when I'm talking to someone.

Cześć, ponownie, po jakiś stu latach przerwy. Wpis, który zaraz będziecie mieli okazję przeczytać swoje już powisiał i czas na jego publikacje. 

Uwielbiam pomadki i uwielbiam błyszczyki. Mam jednak z tym pewien problem. Polega on na tym, że uwielbiam je kupować. Uwielbiam na nie patrzeć zarówno w opakowaniu, jak i na czyiś ustach. Tak szybko właśnie zaczyna i kończy się cały proces używania przeze mnie pomadek. Nie mam do nich po prostu cierpliwości. Nie lubię ciągle przejeżdżać językiem po zębach w obawie, że może coś się odcisnęło, nie lubię sprawdzać tego w lusterku, a jeszcze bardziej nie lubię rozmawiać z kimś i zastanawiać się nad tym, czy może nie mam jej na zębach albo nie rozmazałam się przy jej pomocy na całej mojej twarzy.


Cheap or not...That is the question! #1 Loreal vs. Bell lip tint SimplyTheBest Blog written and created by Ewa Sularz


For some time I abandoned using lipsticks or lipglosses and I only used carmex. Fortunately, I found lip tints! Today's post is about two exellent products, but at the same time I am pointing at that cheaper one.
Na jakiś czas odpuściłam sobie używanie pomadek, sporadycznie sięgałam po błyszczyki a ograniczyłam się tylko do carmexu. Całe szczęście przy okazji promocji, kobieca ciekawość poprowadziła mnie do tzw. 'tintów' do ust, czyli najprościej mówiąc - farbek. Spokojnie, ja też na początku trochę wystraszyłam się nazwy 'farbka'. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić dwa produkty do ust, które sprawują się wyśmienicie, z lekkim wskazaniem na ten tańszy, gdyż w moim odczuciu jest po prostu lepszy.

Cheap or not...That is the question! #1 Loreal vs. Bell lip tint SimplyTheBest Blog written and created by Ewa Sularz

Let's begin with Loreal tint. It's darker pink, something like dark raspberry. I believe there is 7 different colors. Quite expensive, 45-50PLN, but it's possible to get them on sale at 35-25 PLN.
The applicator's shape is similar to teh heart. It's permanence is brilliant. From the start it is a lipgloss, but after 15 minutes it transforms into great-looking lipstick. I really like it, but it was tested on animals, so I think I'll pass buying it again.
Zacznijmy od tej droższej alternatywy, czyli Loreal. Kolor mocniejszy, ciemniejszy, bliżej mu do ciemnej maliny niż fuksji. Kolorów w gamie jest chyba 7. Cena to ok. 45-50zł, na promocji często można go dostać od 35-25 zł, ale to wciąż drogo. Serduszkowy aplikator, który nie występuje już za często. Trwałość powala. Na początku jest to błyszczyk, który z czasem wsiąka w usta i gdy błysk schodzi, zostaje bardzo, ale to bardzo trwały kolor. W ciągu dnia wystarczyły mi góra 3-4 aplikacje, a kolor trzymał się ok 22h. Serio. Testowałam go razem z podkładem z M.A.C., o którym pisałam Wam tutaj. Będąc na imprezie jadłam, piłam, po jakimś czasie zdecydowałam się wyskoczyć do łazienki i poprawić kolor, tylko że nie było co poprawiać ;). I to mi się podoba. Niestety jest to produkt testowany na zwierzętach, więc odpuszczam sobie inne kolory.

Cheap or not...That is the question! #1 Loreal vs. Bell lip tint SimplyTheBest Blog written and created by Ewa Sularz
NOW, now it's time for my favourite one! This series has very bright colors, which I adore. It's cheap and it is such a badass with permanence! In the picture you can see number 2, but I have all of it (if you want to know more - wait till tomorrow). After using it I have to take my make-up off including my lips too. Badass, JUST badass. And it's not tested on animals, yay :).

Hiohio, teraz pora na wariata z Bell. Totalny, totalny ulubieniec. Występuje w bardzo żywych kolorach, jego cena to 12,99 w Rossmannie (chociaż ostatnio chyba 9,99) i utrzymuje się jak zły :D. Kolor, który widzicie na zdjęciu, to odcień 02., czyli piękna, żywa fuksja. Przy jednej warstwie jest delikatna, ale można ją budować, a ja do fuksji mam słabość olbrzymią... Pokochałam je do tego stopnia, że na promocji w Rossmannie, tej, która oferowała -49% zaopatrzyłam się we wszystkie kolory (ale o tym jutro). Gorąco polecam, jeżeli lubicie na ustach żywe żarówki i nie znosicie się męczyć z odbiciem na zębach. Kolor jest trwały do tego stopnia, że przy demakijażu muszę uwzględniać usta, co NIGDY mi się nie zdarzyło. Mam nadzieje, ze na zimę Bell wypuści dodatkowe kolory, ale nawet gdyby nie, to dożywotnio na fuksja będzie w mojej torebce (i na ustach ;) ). Dodatkowo firma Bell nie testuje na zwierzętach.

Poczekajcie do jutra, a pokaże Wam wszystkie kolory dostępne w tej serii.


So, what do you think? Did you try one of these? Or maybe you can recommend me something more? Let me know in the comments.
No i jak, przekonałam Was? Skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać :)? Myślę, że nawet bez promocji Bell jest w zasięgu większości :). Dajcie znać czy miałyście któryś z tych produktów, a jeżeli znacie jeszcze coś lepszego i godnego uwagi, czekam na Wasze polecenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz