niedziela, 26 października 2014

Czy torebki Wittchen z Lidla to naprawdę aż taka siara?

lidl wittchen simplythebest blog

Wydarzenie miało miejsce stosunkowo dawno temu, ale gorączka nadal nie opada. O czym mowa? Oczywiście o torebkach polskiej marki Wittchen wystawionych w sklepach Lidl koło mrożonek.

Jeżeli zaglądacie do Lidla, lub nawet czasem coś tam kupujecie to z pewnością zauważyliście, że sieć ta coraz częściej sprowadza świetnej jakości ubrania, buty, dodatki w bardzo rozsądnych cenach. Jedynym mankamentem może być brak znanej metki, ale to wynagradza niska cena i często dobra jakość. Gdy w miastach pojawiły się plakaty i billboardy oznajmiające, że w najbliższą sobotę będzie można nabyć torebkę znanej marki Wittchen za okrągłe 249zł, walka (pomimo jednak niezbyt niskiej ceny) była tak samo zacięta co o inne kurtki czy buty mniej znanych firm.

lidl wittchen simplythebest blog

Wydawać by się mogło, że wyciągnięcie z portfela 250zł zrodzi nieco większy ból u kobiet, niż wydanie 80zł na parę butów, jednak nic bardziej mylnego. Tamtej soboty udałam się na polowanie, gdyż stwierdziłam, że na pewno nie będę jedyna, ale przecież nie idę na ogólnie znaną "Lidlową wojnę" i liczba chętnych osób na torebkowe zakupy o 8.00 rano nie będzie powalająca. Przed sklepem pojawiłam się ok. 7 min. przed otwarciem. Liczba osób na tę chwilę stanowiła ok. 7-8 osób. W przeciągu tych kluczowych 7 min., które pozostały do otwarcia, liczba znacznie się powiększyła i stanowiliśmy już grupkę liczącą ponad 40 osób. Oczywiście nie muszę dodawać, że przy wejściu zostałam po prostu staranowana przez starsze panie, które wydawać by się mogło mają o wiele mniej powera aniżeli 20-latka. Drogę do koszyków najszybciej pokonywały małe dzieci nakręcone przez swoje mamy, aby jak najszybciej dopaść torebkę (ale ich werwa o wiele mniej mnie zadziwia) i wspomniane wyżej starsze panie, które w autobusie nie mają siły ustać, jednak dziwnym trafem tego dnia wstąpiła w nie jakaś super-moc. Ja swoją torebkę upolowałam, ale kultura osób wokół tego całego gwaru była wprost powalająca i niestety nie w pozytywnym  tego słowa znaczeniu.

Po co ja to wszystko pisze? Przede wszystkim byłam pewna, że jeżeli już ktoś pozwoli sobie na skórzaną torebkę, której cena to 250zł (jak na skórzaną torebkę niewiele, ale nie oszukujmy się, że kwota ogólnie najniższa nie jest), to weźmie jedną sztukę, no góra dwie, jeżeli chciałby kupić komuś jeszcze (mama, ciocia, babcia). Ale ręce opadły mi widząc panie w wieku 60-70 lat, które ładowały na swoje przedramię tyle torebek ile łokieć uniósł. Proszę mnie źle nie zrozumieć - nie mam nic przeciwko owym starszym paniom, i bardzo się cieszę, że one też chcą taką skórzaną torebkę posiadać, ale po prostu nikt nie wmówi mi, że te 7-8 torebek które zmieściły się na ich ręce one same wykorzystają. Nawet gdyby chciały obdarować np. swoje córki - jakiś umiar istnieje. Ale ja znowu nie o tym... Okej, powiedzmy, że ogarniam kwestię, że ktoś może w Lidlu za torebki na raz zostawić prawie 1800 zł.

lidl wittchen simplythebest blog

Kluczowym tematem tego wpisu jest - czy teraz torebka z Wittchen to obciach, czy nie obciach? Fora uginają się od niezadowolonych, zniesmaczonych wypowiedzi, które grzmią, że firma W. zrobiła  najgorszy krok marketingowy jaki tylko mogła, że straciła wierne klientki, itp. Ja natomiast uważam, że torebka, którą widzimy w witrynie ekskluzywnej marki Wittchen nie różni się absolutnie NICZYM od torebki, która wystawiona została w Lidlowych koszykach. Sama swoją torebkę z tego koszyka zdobyłam i przyznam szczerze, że chodzę w niej prawe każdego dnia. Niezwykle wpasowuje się w moje aktualnie potrzeby, ponieważ mieści w sobie wszystko co potrzebuje na spędzenie całego dnia poza domem. Nie mam w zwyczaju chuchać i dmuchać na moje nowy nabytki, więc i ona została rzucona na głęboką wodę - i nie różni się niczym od innych skórzanych torebek. Nic nie odpada ani nie odpruwa się. Największą chyba porażką dla Pań, dla których torebka poniżej 600zł to jakiś wybryk natury jest to, że teraz nie będą mogły rozróżnić, czy torebka została zakupiona w sklepie firmowym, czy też razem z warzywami w Lidlu. Sama często korzystam z wyprzedaży, zniżek, outletów itp., więc nie rozumiem, dlaczego nie skorzystać z okazji i nie kupić skórzanej torebki z dobrej firmy za 250zł? Co w tym złego? To, ze więcej osób będzie miało trochę lepszą i trwalszą rzecz?

Proponuję trochę więcej zrozumienia i pokory, jeżeli ktoś może i ma ochotę przeznaczyć taką kwotę na dobrą torebkę - to super! Przecież po to to wszystko jest organizowane, aby złapać dobrą okazję i cieszyć się fajną torebką. Tyle ode mnie ;). Dajcie znać co myślicie o tej całej aferze i czy też braliście udział w polowaniu :D

5 komentarzy:

  1. Dobry tekst i trafne spostrzeżenia odnośnie starszych pań ;-) Rozumiem, że Panie chciały skorzystać z tak dobrej promocji ale nawet przez chwilę nie myślałam, że w godzinach popołudniowych to po torebkach nawet kurzu nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, ta walka w Lidlu o torebki przypomina mi ten skecz "Ani mru-mru" (szczególnie fragment "ale emeryci nie wyglądają na zmęczonych"). :) Ale zastanawiające jest skąd te wszystkie starsze panie mają tyle kasy, by zakupić sobie kilka torebek? Wydać nawet 1000 złotych za jednym zamachem dla emeryta, który dostaje średnio ok. 800 zł emerytury to nie jest w kij dmuchał. Chyba, że kupno torebek to jakaś forma inwestycji? Może zamierzają je sprzedać na czarnym rynku za dwukrotność ceny? Albo wykorzystują Lidl jako pralnie brudnych pieniędzy? Kto to wie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post! Ja nawet o tym nie wiedziałam, a torebka super!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. nawet nie wiedziałam, że mozna je było dostac w Lidlu...ale dziwne, ze tak sie rzuciły na cos co kosztuje niemałą kwotę....

    OdpowiedzUsuń