piątek, 2 maja 2014

Puder bambusowy - ratunek dla cer mieszanych i tłustych


Hej Dziewczyny :).
Dzisiaj trochę o moim ulubieńcu do twarzy, kosmetyku, bez którego ciężko jest mi wyjść z domu. Mowa tutaj o pudrze bambusowym. Mój pochodzi z Biochemii Urody, i właśnie z tego źródła Wam go polecam najbardziej, bo niestety nigdy nie używałam tego typu pudrów innych firm.

Puder składa się w 90% z krzemionki, jak dla mnie trochę przypomina 'grubszą' mąkę ;). Jest niekomedogenny, w 100% naturalny, posiada właściwości pielęgnujące skórę, działa łagodząco i antybakteryjnie. Istotną kwestią na filtromaniaczek będzie też to, że puder nie destabilizuje filtru. Moje pierwsze wrażenie po otwarciu przesyłki nie były zbyt pozytywne, puder ma charakterystyczny zapach, nijak nie przychodzi mi do głowy nic, z czym mogłabym go porównać. Na pewno zapachem nie przypomina perfumowanych, pięknie zapakowanych drogeryjnych pudrów.

No właśnie, opakowanie...Gdy pierwszy raz je zobaczyłam, pomyślałam, ze to jakaś kpina. Co prawda na wizażu rzuciły mi się w oczy narzekania dziewczyn na opakowania, ale ja nie przywiązuje do nich z reguły wielkiej wagi. W tym przypadku wymiękłam, dosłownie. Puder ma tragicznie niefunkcjonalne (i na dodatek brzydkie) pudełko, którego nawet nie warto zabierać ze sobą na zewnątrz, a i w domu trzeba się nieźle natrudzić, aby nie opruszyć wszystkiego naokoło białym pyłem. Przy najbliższej okazji udałam się do Rossmanna i kupiłam jakikolwiek puder, który posiada sitko i wsypałam tam bambusowy, co również Wam polecam.

Ok, trochę mi tych żali wyszło, ale teraz będą same pozytywy ;). Puder jest prze-ge-nia-lny. Używam go codziennie, nawet gdy w ogóle się nie maluje. Nie traktuje go jako element makijażu, gdyż jest transparentny i po prostu pozwala mi wyglądać jak człowiek przez parę godzin. Zmatuje skubany wszystko. Nie zagwarantuje Wam, że używając go wcześnie rano, pod koniec dnia nie będziecie się świecić, ale przez parę godzin macie spokój z tym utrapieniem. Po paru godzinach pokazuje się delikatny błysk, który generalnie nie przeszkadza, ale można go łatwo ukryć dodatkową warstwą pudru. Mimo, iż opakowanie, które otrzymujemy jest lekko wstrętne, to nie da się pominąć, że produktu jest w opakowaniu naprawdę sporo, bo aż 10 g (50ml). Ja używam go już od ok. 6 miesięcy i nadal mam ponad połowę.


U góry widzicie moją propozycje, jak łatwo i przyjemnie wybrnąć z kłopotliwego opakowania. Wystarczy, że poszukacie w domu lub kupicie opakowanie po pudrze, umyjecie go i przesypiecie tam bambusowy. Fajną opcją jest również dokupienie puszka, aby nosić go ze sobą łącznie w pudełku, gdyż jest wtedy stale pod ręką, puder nie wysypuje się, jeżeli nie ma zamykanego sitka, no i nie musimy nosić ze sobą pędzla, który mnie już się kojarzy z rozkładaniem całego arsenału broni w publicznej toalecie.



Mam nadzieję, że post okaże się przydatny dla Dziewczyn, które borykają się z nadmiernie świecącą się cerą :).
Miłego dnia :*


7 komentarzy:

  1. chyba spróbuję go używać :)

    http://photo-andyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tego pudru nie miałam,mam puder bambusowy z paese i jestem bardzo zadowolona :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. muszę spróbować i kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa sprawa, może warto spróbować. Ale czy nie podkreśla suchych skórek np. na nosie? :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Alicja Szpunar-Chyćko Tego pudru nie znam, nie używałam jeszcze bambusowego , ponieważ ten który, u mnie jest dostępny - z Firmy Paese- jest tylko ,że "całkiem" biały- nadający się do sesji zdjęciowych" a nie do codziennego makijażu.

    OdpowiedzUsuń